piątek, 04 maja 2007
003. Historia świata
Wbiegłem, rozpędzony jak spłoszony zając, na pola pobliskiej wsi. Powoli zapadał zmrok, a ja musiałem zdobyć jakieś ubranie, żeby nie odróżniać się za bardzo od ludzi. My, Elfy, ubieramy się w charakterystyczne zielono-brązowe skóry, służące nam w jeszcze doskonalszym ukryciu się pośród leśnej roślinności. Nasza fizyczność nie różni się bardzo od tej człowieczej, więc ubranie póki co powinno wystarczyć na w miarę bezpieczne poruszanie się po obcym terytorium.
Ale żeby była jasność, winien jestem przedstawienia pokrótce historii naszych ras. Historia świata, w którym przyszło nam żyć, sięga kilku wieków. Kiedy dokładnie się on zaczął, nie wiem.
Legenda mówi, że było to wtedy, gdy Księżyc i Słońce, stworzone z jednej materii, po stuleciach spokoju rozpoczęły kłótnię o dominację na Ziemi. Słońce, które my nazywamy Wielkim Ogniem, stworzyło rasę Ludzi, odważnych i bohaterskich, ale czasami w swojej pysze nierozważnych, potrafiących w jednej chwili bez wahania uratować życie swojemu ojcu, a moment później zakraść się do jego łoża i w błogim śnie zarżnąć jak świniaka, a wszystko dla ochłapów ulotnej władzy. Księżyc, nasz Stwórca, wiedząc, że nie posiada mocy takiej, jaką ma w swej potędze Słońce, stworzył nas, Elfów. Ludzi było znacznie więcej, więc Księżyc nakazał nam żyć w górskich i nizinnych lasach, śmiercionośnych rzekach i łagodnych strumykach, między pięknymi kwiatami i szkarłatnymi krzewami, by podstępem i perfekcyjnym sprytem zaskakiwać naszych wrogów.
Wojna trwała kilka ludzkich pokoleń, czasami Ziemia - matka i Ludzi, i Elfów - nie potrafiła pogodzić się z nienawiścią swoich dzieci, z wchłanianiem przez siebie ich czerwonej i zielonej krwi, buntując się i karząc nas wszystkich diabelskimi wybuchami gór, których zbocza zsyłały na domostwa i lasy wodę ognia zabierającą swą niszczycielską siłą wszystko, co stało jej na drodze. Innym razem kule lodu wielkości pięści spadały z nieba - wystarczyła chwila nieuwagi, a ktoś, kto dostał twardą kulą w głowę, giną na miejscu. Mówię wam, legenda o naszej przeszłości do najprzyjemniejszych nie należy.
Po pewnym czasie, gdy na placu boju pozostały zgliszcza i pożoga, Ziemia przywołała wielką wodę, zalewając dużą część terenów wykorzystywanych przez Ludzi i Elfów. Wcześniej obie rasy dostały ostrzeżenie o zbliżającym się kataklizmie i tylko dlatego udało im się przeżyć, im i nam. Musieliśmy rozpocząć życie od nowa, garstka Elfów i Ludzi, gdyż tylko tylu się ostało. Całe zło obu ras zmyła fala oczyszczenia, zostawiwszy za sobą szczęśliwy ląd, który Elfy i Ludzie mieli dzielić między siebie, bez wojen i kłótni.
Żeby było sprawiedliwie, podarowane nam zostały dwa kamienie, po jednym dla każdej z ras. Był to symbol podziału świata, który istnieć miał przez długi czas, aż ponownie nie powstanie Zło i zechce zawładnąć wszystkim, co żyje. I zdaje mi się, że Zło nadchodzi, w jakiejkolwiek by postaci nie było i jakiego by imienia nie przybrało. Chyba jestem jednym z nielicznych, którzy przewidują nieszczęście.
sobota, 24 marca 2007
002. Pogrom Elfów
Biegłem prosto przed siebie, nie patrząc, gdzie stąpam. Ulewny deszcz uderzał ciężkimi kroplami w moją twarz, lekkie ubranie, przemoczone już do suchej nitki, przyległo do skóry. W tym szaleńczym pędzie poczułem, że odrzucam przeszłość, zostawiam za sobą historię, wyrywam ją z duszy. Biegłem jak oszalały w przyszłość, która zdawała się być tuż za lasem. Powoli zaczynałem widzieć między drzewami dalekie światła domów i ognisk, przecinał je deszcz i zniekształcał silny wiatr, świszcząc dookoła i sprawiając, że moja świadomość jakby zapadła się w ciemną dziurę. Wiedziałem, że muszę to zrobić, że muszę raz na zawsze zakończyć piekielne igrzyska, jakie zgotowali nam nasi wrogowie.
Gnając jak rozwścieczony byk, wymachiwałem bezwiednie rękami, które jak ostre miecze siekały powietrze nasączone przez łzy nieba, jak nazywaliśmy deszcz, bowiem zawsze pojawiał się, gdy niebo było świadkiem czegoś złego, a w obecnej sytuacji mogło tylko i wyłącznie wydać z siebie niekończące się strugi smutnych łez oraz krzyczeć błyskawicami i grzmotami. W powietrzu unosił się przyjemny zapach płomieni liżących delikatnie drzewo, które niedaleko stąd ukąszone zostało językiem pioruna.
Gdy chwilę wcześniej stałem nad rzeką moich przodków, w której spoczywali już wszyscy zabici, odczułem rozdzierające wnętrze uczucie niemocy i osamotnienia, bo oto dotarło do mnie, że ja jeden przy życiu zostać musiałem, by był ktoś, kto opłakiwać będzie martwych. Ale nie taka jest elfia natura, nie przeżyłem jako jedyny z mojego klanu tylko po to, żeby rozpaczać nad przeszłością. Otrząsnąłem się i zrobiłem to, co tuż przed śmiercią nakazali mi moi bracia. Zacząłem biec na spotkanie z nimi, prosto w serce ich fałszywego świata.
Moi elfi bracia zostali pochowani - jak nakazuje obyczaj - w głębokiej wodzie rzeki biegnącej przez nasz las, nasz dom. Nasz dom, a nie ich, nie tych, którzy z niewiadomych dla nas przyczyn od nowa postanowili nienawidzić Elfów. Śmiertelne piętno odcisnęli na naszej rasie, która przez całe wieki żyła spokojnie razem z nimi. Nie wchodziliśmy sobie nawzajem w drogę, bo tak też nakazywał rozsądek i chęć zaprowadzenia pokoju w świecie. My tu, oni tam - nie inaczej. A teraz zostałem zmuszony, by oglądać pogrom, jakiego Elfy nie doświadczyły od czasów bratobójczej wojny z Ludźmi na samym początku istnienia wszechświata.
A tymczasem koniec lasu był już blisko, jeszcze tylko kilka kroków i zrobię to, co robili niegdyś wsławieni w walce, a nie żyjący już ojcowie rasy Elfów - wejdę do świata Ludzi, by z nimi walczyć.
poniedziałek, 19 marca 2007
001. Historię Elfa o imieniu Zielf czas zacząć
Witajcie!
Mam na imię Zielf i jestem Elfem. Tak, tak, dobrze widzicie - Elfem, najprawdziwszym z prawdziwych. Postanowiłem opowiedzieć Wam o sobie, o tym, skąd się wziąłem, dlaczego, po co, o tym, co mnie spotkało w życiu, o moich przemyśleniach dotyczących dziwnego świata ludzi - czyli Waszego świata - w którym mi przyszło żyć.
Na początek to musi wystarczyć. Nie mogę od razu zdradzać zbyt wielu szczegółów, gdyż mogłoby się to skończyć źle, może nie dla Was, ale dla mnie na pewno. Wiem, co mówię.
Zatem zapraszam do przyjrzenia się mojej historii - historii Elfa o imieniu Zielf.
|
|