|
Blog > Komentarze do wpisu
002. Pogrom Elfów
Biegłem prosto przed siebie, nie patrząc, gdzie stąpam. Ulewny deszcz uderzał ciężkimi kroplami w moją twarz, lekkie ubranie, przemoczone już do suchej nitki, przyległo do skóry. W tym szaleńczym pędzie poczułem, że odrzucam przeszłość, zostawiam za sobą historię, wyrywam ją z duszy. Biegłem jak oszalały w przyszłość, która zdawała się być tuż za lasem. Powoli zaczynałem widzieć między drzewami dalekie światła domów i ognisk, przecinał je deszcz i zniekształcał silny wiatr, świszcząc dookoła i sprawiając, że moja świadomość jakby zapadła się w ciemną dziurę. Wiedziałem, że muszę to zrobić, że muszę raz na zawsze zakończyć piekielne igrzyska, jakie zgotowali nam nasi wrogowie. Gnając jak rozwścieczony byk, wymachiwałem bezwiednie rękami, które jak ostre miecze siekały powietrze nasączone przez łzy nieba, jak nazywaliśmy deszcz, bowiem zawsze pojawiał się, gdy niebo było świadkiem czegoś złego, a w obecnej sytuacji mogło tylko i wyłącznie wydać z siebie niekończące się strugi smutnych łez oraz krzyczeć błyskawicami i grzmotami. W powietrzu unosił się przyjemny zapach płomieni liżących delikatnie drzewo, które niedaleko stąd ukąszone zostało językiem pioruna. Gdy chwilę wcześniej stałem nad rzeką moich przodków, w której spoczywali już wszyscy zabici, odczułem rozdzierające wnętrze uczucie niemocy i osamotnienia, bo oto dotarło do mnie, że ja jeden przy życiu zostać musiałem, by był ktoś, kto opłakiwać będzie martwych. Ale nie taka jest elfia natura, nie przeżyłem jako jedyny z mojego klanu tylko po to, żeby rozpaczać nad przeszłością. Otrząsnąłem się i zrobiłem to, co tuż przed śmiercią nakazali mi moi bracia. Zacząłem biec na spotkanie z nimi, prosto w serce ich fałszywego świata. Moi elfi bracia zostali pochowani - jak nakazuje obyczaj - w głębokiej wodzie rzeki biegnącej przez nasz las, nasz dom. Nasz dom, a nie ich, nie tych, którzy z niewiadomych dla nas przyczyn od nowa postanowili nienawidzić Elfów. Śmiertelne piętno odcisnęli na naszej rasie, która przez całe wieki żyła spokojnie razem z nimi. Nie wchodziliśmy sobie nawzajem w drogę, bo tak też nakazywał rozsądek i chęć zaprowadzenia pokoju w świecie. My tu, oni tam - nie inaczej. A teraz zostałem zmuszony, by oglądać pogrom, jakiego Elfy nie doświadczyły od czasów bratobójczej wojny z Ludźmi na samym początku istnienia wszechświata. A tymczasem koniec lasu był już blisko, jeszcze tylko kilka kroków i zrobię to, co robili niegdyś wsławieni w walce, a nie żyjący już ojcowie rasy Elfów - wejdę do świata Ludzi, by z nimi walczyć. sobota, 24 marca 2007, zielf
TrackBack
Komentarze
didixi
2007/03/26 08:15:06
No, no... Biedak, ten Zielf. Ciekawe, co będzie dalej.
2007/04/04 00:48:04
ludzie od zawsze tak bardzo ekspansywnie panoszyli się po świecie... i tak wiele złego zrobili...
Gość: , 212.75.100.4*
2007/04/06 20:44:13
przeprasza wszedłem na tą stronę przez przypadek, szukałem gołych panienek. a co do elfa Zielfa to chyba go dziś rano rozjechałem na Modlińskiej jego walka z ludzmi się zakończył, podpisano: Pogromca Elfów - Widzmin
2007/05/04 18:18:08
No nie, czekam na trzeci odcinek i czekam, a ty o hokeju... Pomyśl o zwykłych śmiertelnikach, co potrzebują zwykłej duchowej strawy... Zielfie, co sie z tobą dzieje?
2007/05/04 18:45:05
Przepraszam, przez te Mistrzostwa trochę zaniedbałem Zielfa, ale już trzeci odcinek jest. :)
|
|